Dlaczego tak łatwo zapominamy o sobie, troszcząc się o innych? O własnychpotrzebach, poczuciu winy i kobiecym poświęceniu

Autor: Izabela Szwedziuk

Możesz być dobrą mamą, partnerką, córką i przyjaciółką, a jednocześnie potrzebować czasu tylko dla siebie. Dlaczego więc tak często łatwiej nam zadbać o wszystkich wokół niż o samą siebie?

Jest taki moment, w którym możesz nawet nie zauważyć, że od dawna żyjesz bardziej dla innych niż dla siebie.

Pamiętasz o zakupach, obiedzie, sprawach dzieci, telefonie do mamy, potrzebach partnera i wszystkim tym, co trzeba załatwić. Potrafisz przewidzieć, czego będą potrzebować inni, zanim jeszcze o to poproszą. Gdy ktoś ma gorszy dzień, jesteś obok. Gdy pojawia się problem, szukasz rozwiązania. Gdy trzeba z czegoś zrezygnować, często pierwsza myślisz o tym, żeby ustąpić.

A kiedy ktoś pyta, czego Ty potrzebujesz, możesz przez chwilę nie wiedzieć, co odpowiedzieć.

Może nawet nie dlatego, że nie masz żadnych potrzeb. Być może po prostu tak długo odkładałaś je na później, że przestałaś zwracać na nie uwagę.

Wiele kobiet zna ten sposób funkcjonowania. Nie zawsze wynika on z przymusu czy braku wsparcia. Czasem jest konsekwencją przekonań, które towarzyszą nam od lat. Przekonań, że dobra mama powinna dawać z siebie wszystko, że bliskich nie można zawodzić, że odmowa jest egoizmem, a odpoczynek trzeba sobie najpierw czymś zasłużyć.

Tylko kiedy w tym wszystkim jest miejsce na Ciebie?

Kiedy troska o innych staje się zapominaniem o sobie

Troska jest ważną częścią relacji. Chcemy wspierać ludzi, których kochamy, być obecne w życiu naszych dzieci, pomagać partnerom i dawać bliskim poczucie bezpieczeństwa. Nie ma w tym niczego złego.

Problem pojawia się wtedy, gdy troska o innych zaczyna oznaczać stałą rezygnację z własnych potrzeb.

Kiedy jesteś zmęczona, ale odpoczniesz dopiero po wykonaniu wszystkich obowiązków. Kiedy nie masz już siły, a mimo to zgadzasz się na kolejną prośbę. Kiedy chciałabyś spędzić popołudnie po swojemu, ale myślisz, że ktoś może poczuć się zawiedziony. Kiedy robisz coś wbrew sobie, bo łatwiej jest Ci znieść własne niezadowolenie niż czyjeś rozczarowanie.

Z czasem takie sytuacje mogą stać się codziennością. Nie zastanawiasz się już, czy naprawdę chcesz coś zrobić. Automatycznie robisz to, czego się od Ciebie oczekuje.

I właśnie wtedy warto się zatrzymać.

Nie po to, żeby obwiniać siebie za dotychczasowe decyzje. Nie po to, żeby nagle zmienić całe swoje życie. Chodzi o to, żeby zacząć zauważać, w którym momencie przestajesz uwzględniać samą siebie.

Bo można być dla innych wsparciem, nie będąc dla siebie źródłem nieustannej presji.

Dlaczego tak trudno nam powiedzieć „nie”?

Czasem wydaje nam się, że trudność w odmawianiu wynika z charakteru. Mówimy o sobie: „Taka już jestem”, „Nie potrafię nikomu odmówić”, „Zawsze muszę wszystkim pomóc”.

Warto jednak przyjrzeć się temu nieco głębiej.

Jeżeli przez lata uczyłaś się, że jesteś doceniana przede wszystkim wtedy, gdy pomagasz, jesteś grzeczna, odpowiedzialna i nie sprawiasz problemów, możesz zacząć łączyć swoją wartość z tym, co robisz dla innych.

Wtedy odmowa przestaje być zwykłą decyzją. Może budzić lęk, że ktoś się obrazi, przestanie Cię lubić, uzna Cię za niewdzięczną albo pomyśli, że się zmieniłaś.

Pojawia się też poczucie winy. Nawet wtedy, gdy obiektywnie nie zrobiłaś niczego złego.

Możesz wiedzieć, że masz prawo odpocząć, a mimo to nie umieć spokojnie usiąść, dopóki nie uporasz się ze wszystkimi obowiązkami. Możesz rozumieć, że nie jesteś odpowiedzialna za emocje każdego człowieka, a jednak czuć się winna, kiedy ktoś jest z Ciebie niezadowolony.

To dlatego samo powtarzanie sobie „muszę stawiać granice” nie zawsze wystarcza.

Jeżeli za Twoim zachowaniem stoi lęk przed odrzuceniem, potrzeba akceptacji albo przekonanie, że musisz być potrzebna, żeby zasługiwać na miłość, zmiana może wymagać czegoś więcej niż jednorazowej odmowy.

Wymaga przyjrzenia się temu, w co wierzysz na swój temat.

Czy naprawdę uważasz, że masz wartość tylko wtedy, gdy jesteś potrzebna? Czy czujesz, że możesz być ważna również wtedy, gdy odpoczywasz, popełniasz błędy, nie spełniasz czyichś oczekiwań albo po prostu masz inne zdanie?

To ważne pytania, ponieważ Twoja wartość nie powinna zależeć wyłącznie od tego, ile jesteś w stanie zrobić dla innych.

Masz wartość nie tylko wtedy, gdy dajesz. Masz ją również wtedy, gdy potrzebujesz otrzymać.

 Czy wybieranie siebie oznacza egoizm?

Wiele kobiet obawia się, że jeśli zaczną częściej uwzględniać własne potrzeby, staną się mniej troskliwe, mniej dostępne dla bliskich albo przestaną być dobrymi mamami.

Tymczasem wybieranie siebie nie musi oznaczać rezygnacji z innych.

Nie chodzi o to, żeby zawsze stawiać siebie na pierwszym miejscu, bez względu na okoliczności. Życie rodzinne wymaga współpracy, odpowiedzialności i czasem również ustępstw. Są sytuacje, w których potrzeby dziecka rzeczywiście wymagają natychmiastowej reakcji, a własne plany trzeba odłożyć.

Różnica polega na tym, czy jest to świadoma decyzja wynikająca z konkretnej sytuacji, czy stały sposób funkcjonowania, w którym Twoje potrzeby nigdy nie mają wystarczającego znaczenia.

Możesz zrezygnować z czegoś dla bliskiej osoby, bo tego chcesz. Ale możesz też rezygnować dlatego, że boisz się jej reakcji, nie potrafisz znieść poczucia winy albo uważasz, że nie masz prawa oczekiwać niczego dla siebie.

Z zewnątrz te sytuacje mogą wyglądać podobnie. W środku jednak oznaczają coś zupełnie innego.

Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Czy powinnam to zrobić?”, spróbuj czasem zapytać siebie:

„Czy naprawdę tego chcę, czy boję się odmówić?”.

To pytanie nie zawsze od razu przyniesie odpowiedź. Może jednak pomóc Ci zauważyć, kiedy działasz z własnego wyboru, a kiedy przede wszystkim z lęku przed oceną.

 Nie musisz czekać, aż zabraknie Ci sił.

Często zaczynamy myśleć o sobie dopiero wtedy, gdy jesteśmy skrajnie zmęczone. Kiedy nie mamy już cierpliwości, wszystko nas drażni, trudno nam się skoncentrować i czujemy, że nie potrafimy dłużej funkcjonować w dotychczasowym tempie.

Dopiero wtedy pojawia się myśl, że może potrzebujemy odpoczynku. Może pomocy. Może zmiany.

Ale czy naprawdę musisz dojść do granicy własnych możliwości, żeby uznać, że masz prawo zadbać o siebie?

Nie musisz czekać na kryzys, żeby zauważyć swoje potrzeby. Nie musisz najpierw udowodnić, że jesteś wystarczająco zmęczona. Nie musisz mieć za sobą wyjątkowo trudnego dnia, żeby móc powiedzieć: „Dzisiaj potrzebuję chwili dla siebie”.

Warto nauczyć się reagować wcześniej. Zauważać zmęczenie, zanim zamieni się w całkowite wyczerpanie. Rozpoznawać napięcie, zanim zacznie wpływać na każdą rozmowę. Dostrzegać własne niezadowolenie, zanim przerodzi się w żal do ludzi, którym przecież chciałaś pomóc.

Bo jeśli stale pomijasz siebie, z czasem możesz zacząć odczuwać frustrację. Możesz mieć poczucie, że wszyscy czegoś od Ciebie chcą, że nikt nie dostrzega Twojego wysiłku i że wszystko jest na Twojej głowie.

To nie oznacza, że jesteś niewdzięczna albo że za mało kochasz swoich bliskich. Może to być sygnał, że sposób, w jaki rozdzielasz swoją energię i odpowiedzialność, wymaga zmiany.

Nie zawsze jesteś w stanie zmienić wszystkie okoliczności. Możesz jednak zacząć przyglądać się temu, na co się zgadzasz, o co prosisz i czego już nie chcesz robić kosztem samej siebie.

Jak zacząć wracać do siebie? Trzy małe kroki

Nie potrzebujesz wielkiej rewolucji. Nie musisz od jutra odmawiać wszystkim ani zmieniać całego planu dnia. Czasem najważniejsze jest to, żeby przestać działać automatycznie.

1. Zanim odpowiesz, sprawdź, czego naprawdę chcesz.

Kiedy ktoś Cię o coś prosi, nie musisz od razu odpowiadać „tak”. Możesz dać sobie chwilę.

Zapytaj siebie: „Czy mam na to przestrzeń? Czy chcę się tego podjąć? Czy zgadzam się dlatego, że to dla mnie ważne, czy dlatego, że boję się odmówić?”.

Nie zawsze będziesz mogła wybrać to, co najwygodniejsze dla Ciebie. Ważne jednak, żebyś zaczęła zauważać, że również masz głos w swoich decyzjach.

2. Zrób jedną małą rzecz, która uwzględnia Ciebie.

Nie odkładaj dbania o siebie na moment, kiedy wszystkie obowiązki będą wykonane. Taki moment może wcale nie nadejść.

Może dzisiaj potrzebujesz spokojnie wypić kawę. Może chcesz wyjść na spacer, przeczytać kilka stron książki, poprosić kogoś o pomoc albo przez chwilę pobyć w ciszy.

Wybierz coś, co jest realne w Twojej sytuacji.

Nie chodzi o to, żeby kolejny punkt dopisać do listy zadań. Chodzi o doświadczenie, że Twoje potrzeby również mogą wpływać na to, jak wygląda Twój dzień.

3. Zauważ poczucie winy, ale nie pozwól mu automatycznie decydować za Ciebie.

Jeśli przez długi czas przyzwyczajałaś się do spełniania oczekiwań innych, pierwsze próby zmiany mogą być niewygodne.

Możesz czuć się źle, kiedy odmówisz. Możesz mieć ochotę natychmiast wycofać swoją decyzję, żeby wszyscy znów byli zadowoleni.

Zamiast od razu naprawiać tę sytuację, spróbuj przyjrzeć się swoim emocjom.

Zapytaj siebie: „Czy rzeczywiście zrobiłam coś niewłaściwego, czy po prostu nie jestem przyzwyczajona do tego, że uwzględniam własne potrzeby?”.

Poczucie winy jest emocją, a nie zawsze dowodem na to, że postąpiłaś źle. Nie musisz pozbyć się go natychmiast. Możesz stopniowo uczyć się podejmować decyzje w zgodzie ze sobą, nawet jeśli towarzyszą im trudne emocje.

 A kiedy ostatnio zapytałaś siebie, czego Ty potrzebujesz?

Być może przez długi czas Twoje życie koncentrowało się wokół potrzeb innych osób. Być może wiele razy odkładałaś swoje plany, zainteresowania i marzenia, bo zawsze było coś „ważniejszego” do zrobienia.

Nie musisz oceniać siebie za te decyzje. Być może w tamtym czasie robiłaś najlepiej, jak potrafiłaś, w okolicznościach, w których przyszło Ci żyć.

Ale możesz zacząć zastanawiać się, jak chcesz żyć TERAZ.

Czy Twoje codzienne decyzje rzeczywiście odpowiadają temu, co jest dla Ciebie ważne? Czy masz przestrzeń na własne potrzeby? Czy potrafisz powiedzieć, czego chcesz, bez natychmiastowego zastanawiania się, czy ktoś będzie z tego zadowolony?

A może tak długo próbowałaś być wszystkim i dla wszystkich, że coraz trudniej Tobie odpowiedzieć na jedno z najprostszych pytań: czego ja właściwie chcę?

Nie musisz od razu znać odpowiedzi. Możesz zacząć od jej poszukiwania.

Od zauważenia, co sprawia Tobie radość, co odbiera energię, na co się zgadzasz wbrew sobie i za czym tęsknisz. Od przypomnienia sobie, że poza rolą mamy, partnerki, córki czy pracowniczki jesteś również sobą. Osobą, która ma swoje potrzeby, granice, zainteresowania i prawo do podejmowania decyzji.

Nie chodzi o to, żeby przestać żyć dla innych. Chodzi o to, żeby w tym życiu nie zabrakło również Ciebie.

Bo może nie potrzebujesz stać się kimś zupełnie innym. Może potrzebujesz na nowo usłyszeć siebie.

I zacząć traktować to, co słyszysz, równie poważnie jak potrzeby ludzi, których kochasz.

Zmiana nie zawsze zaczyna się od wielkiej decyzji. Czasem zaczyna się od jednego pytania: czy w moim życiu jest również miejsce dla mnie?

Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi. Wystarczy, że pozwolisz sobie poszukać pierwszej i zacząć TERAZ.

Izabela Dina Szwedziuk

psycholog, autorka książek i materiałów wspierających rozwój osobisty. W swojej pracy łączy wiedzę psychologiczną z praktycznym podejściem do codziennych trudności, pomagając przyglądać się własnym przekonaniom, podejmować bardziej świadome decyzje i wprowadzać zmiany krok po kroku.

Więcej o pracy i publikacjach: https://izabelaszwedziuk.com


Dane osobowe zawarte w formularzu kontaktowym będą przetwarzane przez Fundację Mama na Huśtawce, ul. Aniołowska 4, 95-100 Zgierz w celu udzielenia odpowiedzi lub załatwienia Państwa sprawy.

Email

Adres Fundacji

ul. Aniołowska 4
95-100 Zgierz

Dane Fundacji Mama na Huśtawce


KRS 0000905896
NIP 7322203586